O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

Lalka kontra… Lalka! - Artykuły o filmach

Prawdziwy Lalkageddon albo Lalkomania – to już brzmi łagodniej. I jeszcze to ostrzeżenie: „nie pomyl Lalki”. W kinie bowiem dwie „Lalki”, w „telewizji” jedna. W kinie jedna z nich to niskobudżetowy amerykański horror, a ta na Netflixie to też dla wielu purystów… „horror”. Lalki tu, Lalki tam. W tym samym czasie. Po co ich tyle? Szczególnie to pytanie jest ważne w kontekście adaptacji powieści Bolesława Prusa. Adaptacji, które podzieliły widzów na dwa wrogie obozy.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły

Kilkadziesiąt lat temu było podobnie. Też przeniesiono na ekrany (duży i mały) dwie „Lalki”. O ile film nie został przyjęty objęciami wszystkich, tak już serial owszem. Do dziś uważany jest za najlepsze dzieło, oddające idealnie wiele wątków z książki (łącznie ze społecznymi) napisanej pod koniec XIX wieku. Ale, ale. Wtedy pomiędzy „Lalkami” była przerwa trwająca prawie dekadę. W roku 2026 obie pojawiają się one niemal jednocześnie.

 

Najpierw ta w 6 odcinkach od Pawła Maślony. I rozpętuje się burza. Bo jak on śmiał! Tak się nie godzi! Izabela krzyczy na Wokulskiego, nazywając go „chujem borsuczym”. Plugawa zniewaga. Jakaś taka… zbyt odważna, zbyt współczesna. Tymczasem to wulgarne określenie jest sporo starsze od każdego widza. Chujec to nie narząd płciowy, a chudy knur, który nie nadawał się na mięso, a na byka rozpłodowego. Słowo używane już w XVII-wiecznych gospodarstwach. A co tu robi… borsuk? Jest jeszcze bardziej… jurny, chętny do rozmnażania od lutego do października. Ach ta… staropolszczyzna. Ot reżyser i scenarzyści połączyli słowa, jeszcze mocniej uderzając w twarz. I dobrze. Kto obrażony, ten chyba nie wiedział, że ta „Lalka” miała taka być. Zepsuta. Wywołująca wojenkę w Internecie. Obrana z romantyzmu jak mandarynka ze skórki…

 

Maślona to przecież twórca „Ataku paniki” i „Kosa”. Filmowych wariacji na temat, z finałem iście wybuchowym. Miłośnik pana Tarantino. Cóż. Tu nie mogło być inaczej. Niby zaprasza na salony, ale to salony dla tych, którym nie straszne zmiany, gdzie jest wyraźniej przedstawiona emancypacja, a bieda i choroby wylewają się z mrocznych dzielnic Warszawy. Gdzie bezczelność miesza się z powagą. Jesteś wrażliwy? Uciekaj. Jesteś otwarty? Zostań. Spójrz na tę historię „miłosną” inaczej. Historię, w której Łęcka (absolutnie fantastyczna Sanda Drzymalska) jest bohaterką z krwi i kości, działającą, sprawczą (marzącą o dziennikarskiej karierze). Też nieco irytującą, lecz dzięki tej cesze jej relacja z otoczeniem i samym Stanisławem intryguje. W tle istotna, trochę przerysowana arystokracja (z ojcem Izabeli i baronem Krzeszowskim na czele, niedostrzegających, że ich czas mija) oraz namacalne podziały klasowe.

 

Artur „Kinomaniak” Pietras (ale nie tylko on w roli krytyka) pomstował na tę „Lalkę”, wytykając jej liczne grzechy w porównaniu z literackim pierwowzorom. Że pomnik został zburzony, że za dużo tych „chujców” i innych „bluzgów”, którymi nie mogła posługiwać się dama ani nikt z wyższych sfer. I to epatowanie krwawymi scenami. Po przeciwnej stronie stoi np. Juliusz Machulski. W jednym z wywiadów stwierdził, że gdyby Prus żył i obejrzał ten serial, to by podał rękę reżyserowi. Hmm… Rzeczywiście jest szansa, że podobałby mu się Wokulski – człek „pływający” w biznesie jak ryba w wodzie, lecz mrukowaty, rozdarty. Czy jednakowoż nie kręciłby głową na oryginalne podejście do jego klasyki (zwłaszcza na jedną zaskakująco brutalną scenę)? Nie wiem. Ale jestem przekonany, że przecierałby oczy ze zdumienia na widok scenografii, kostiumów, rekwizytów, montażu. Te elementy sprawiają, że mamy do czynienia z produkcją żywą i bogatą, za którą nikt nie powinien się wstydzić. Wręcz przeciwnie.

 

 


Spokojnie. Opanujcie emocje. Wy, dobrze znający treść książki. To dla Was inny młody twórca, Maciej Kawalski (nie pomylcie nie daj Boże z Kawulskim, który nie pracował nad "Niebezpiecznymi dżentelmenami") przygotował szlachetniejszą ekranizację. Wierniejszą. Pozbawioną mocnych, absurdalnych, czasem żenujących „momentów”. Za to bardzo poprawną, szkolną, usypiającą zainteresowanie (co jest raczej wadą w niemalże 3-godzinnym filmie), ale jednocześnie szlachetną, pobudzającą zmysły kolorami, perfumami szlachcianek. I maturzysta zadowolony, i niedzielny kinowy (główni starszy) widz ukontentowany. A że ten Wokulski o licu Dorocińskiego jakiś ładny taki, nieutrudzony wojennymi przygodami (gdzie te czerwone dłonie i znamiona człowieka zmęczonego?), przystojniak wyróżniający się wśród arystokratycznych mężczyzn, dla których i tak będzie zawsze nuworyszem. To co. Oczu oderwać od niego nie można. Niejednoznaczny jest. Równie rozdarty, co Stachu z… Netflixa, choć początkowo rozsądniejszy.

 

No i jest Iza, sorry, Izabela. Bella. Filigranowa laleczka. Jakby zbudowana z porcelany. Ledwo się uśmiecha (choć ciśnie ją „gorset epoki”, dosłownie i metaforycznie), delikatnie stąpa. Uwaga na wiatr Izuniu… Ale taka byłaś chyba w książce – Eteryczna. Wybaczam. Tu niestety trudniej uwierzyć w pożądanie, te latające motyle w brzuchu. Jakby dla Stasia była ona ideą, wyobrażeniem, a nie osobą. Jakże odmienną postacią jest flirtująca pani Wąsowska (30-letnia wdówka) albo świetnie napisana w scenariuszu i zagrana swatka – pani Meliton (dialogi między nią a Wokulskim są ucztą dla uszu, w czym zasługa aktorów: Dorocińskiego i Kuleszy).

 

Kawalski nie dokonuje reinterpretacji. Nie szaleje. Nie wywołuje kontrowersji językowymi wygibasami. I nie fantazjuje (no może poza pokazaniem metalu lżejszego niż powietrze). Ale kiedy jego scenom towarzyszy muzyka Łukasza Targosza (kompletnie różniąca się od elektronicznych brzmień Baascha w serialu), jestem uwiedziony. A gdy Marek Kondrat jako Rzecki prowadzi i sklep, i pamiętnik, to nie przeszkadza mi jego wiek (podobno... nie, na pewno jest sporo starszy od książkowego Stanisława). Co więcej, wtedy jakoś odczuwam więź nie tyle przyjacielską, co ojcowsko-synowską, albo mistrz-uczeń. Nagle się ożywiam. Pragnę kupować, sprzedawać, wejść w świat upadającej arystokracji. Pojedynkować się (w serialu ciekawiej wypada ten wątek). I nie przejmować się, że będę wytykany palcami jako simp czy przegryw. Niechaj dusza hula… A sukces stanie się możliwy. Ten z udziałem twórców filmu z pewnością. Wszak 1 000 000 widzów powoduje, że ponad 60 mln złotych nie poszło na marne. Co za rozmach! Widoczny w sklepie Wokulskiego na Krakowskim Przedmieściu, powozach, dworkach itd.

 

 


Summa summarum. Żadna z tych „Lalek” nie jest wybitna w scenariuszowym wymiarze (braki i nadmiary, ucięte wątki, reżyserskie postanowienia). Ważne jednak, że obydwie są jakieś. Wskazujące, kto jeszcze jest jest tyłową, metaforyczną lalką – wszyscy ludzie kierowani przez konwenanse, nakręcani przez mechanizmy historyczne.

 

Ty nie bądź marionetką poruszaną za pomocą sznurków. Nie pogardzaj, dostrzegaj plusy. Sam zdecyduj, bez nachalnej propagandy i wyniszczającej obsesji, która wciąż uniwersalna (wieczna potrzeba statusu i wzbogacania), ale zaktualizowana, nowa wersja filmowa, przypadnie Ci do gustu bardziej (i do Twojego wyobrażenia). A jeśli żadna? Cóż. Możesz wrócić do dawnych przyzwyczajeń i po raz któryś z kolei obejrzeć piękne adaptacje sprzed lat. Tylko nie trać rozumu, i nigdy nie zabijaj miłości, gdyż to „największa zbrodnia”.

 

Ktoś powie, wręcz wykrzyknie, zdenerwowany: skok na kasę! Możliwe. Ale ja odpowiem słowami doktora Szumana: „społeczeństwo jest jak gotująca się woda: co wczoraj było na dole, dziś pędzi w górę”. A więc kręćcie te Lalki, przypominające, że XIX-wieczne problemy nie są wcale tak odległe od tych dzisiejszych.

 

PS Autor tego tekstu czytał „Lalkę” tylko raz w liceum. Stare adaptacje pamięta, jak przez mgłę. A jak ocenia nowe? Na 7/10.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





aragorn136 (27016 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin: 99
Czas czytania: 123 min.
Dodano: 1 dni temu [2026-10-14]

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2026 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.209

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję