Na rynek motoryzacyjny w ostatnich latach trafiły Fiat Pandina (kolejna generacja Pandy) i Fiat 500e. Ale my zamiast wsiąść do tych samochodów i położyć ręce na kierownicy, wolimy wyruszyć w podróż miejskim Fiatem 126 Vision. Przyciąga bowiem wzrok swoją retro stylistyką. To niemalże „wypisz, wymaluj”, a raczej „przykręć, wymaluj”, identyczne auto. Jakby „syn”, a nawet „wnuczek” klasycznego modelu włoskiego i tego produkowanego w Polsce na włoskiej licencji od początku lata 70. XX wieku. Prosty kształt, taki pudełkowy, można by rzec. Lecz napęd zupełnie nie ten sam, bo elektryczny. Pomysł, aby stworzyć ów samochód koncepcyjny (najpierw wizualnie, model cyfrowy), narodził się w studiu projektowym o nazwie Ma-De Studio (w pobliżu Mediolanu), na którego czele stoi Andrea Della Vecchia (współzałożyciel, dyrektor kreatywny). A więc powrót Malucha? Póki co, na seryjną produkcję przyjdzie nam poczekać, o ile faktycznie zostanie uruchomiona (decyzja należy do koncernu Stellantis – właściciela Fiata). Jeśli faktycznie takie „Fiaciki” wyjechałyby na miasto, to jakby wyglądały i czym by się charakteryzowały pod kątem technicznym? Czym by się różniły od legendarnych Maluchów?
Della Vecchia z nostalgią wspomina kanciastego, „poczciwego” Fiata 126. Był dla niego prawie jak członek rodziny, którym jeździł zarówno on, jak i wcześniej jego ciotka i inni. To było pierwsze rodzinne auto. Stąd miał marzenie jako niezależny projektant, aby zbudować bardzo podobny pojazd. Większy, ale i tak lekki. Też mający na przodzie kwadratowe reflektory (z tym że ledowe), kontur (typowa linia nadwozia), zbliżone wloty powietrza oraz zwężający się dach (w wersji premium jednak szklany, „panoramiczny”, doświetlający wnętrze), ścięty tył, kształt okien, lecz jednocześnie coś współczesnego – ukryte klamki i minimalistyczną konsolę (cyfrowy wyświetlacz wewnątrz).
Oczywiście to nadal koncept, a nie gotowy prototyp, lecz można wyjawić, że w środku auta zmieściłyby się spokojnie 4 osoby. Ekologiczny i tani w produkcji Vision kosztowałby jakieś 15 tys. euro, czyli 63 tysiące złotych (dobra konkurencja dla pojazdów chińskich). Co ciekawe, gdy Fiat 126p pojawił się w sprzedaży, to trzeba było na niego wydać kwotę, która liczbowo brzmiała wtedy (rok 1973) podobnie – 69 tys. zł, ale było to aż 20 ówczesnych, miesięcznych pensji!. Do 2000 roku (wówczas ostatnie Maluchy wyjechały z fabryki w Bielsku-Białej) łącznie skonstruowano ponad 3,3 mln takich kultowych aut. Tych włoskich, oryginalnych było jeszcze więcej.
Czy poręczny, „gładszy” (opływowy), podkreślający harmonię między stylem retro i nowoczesną technologią, Fiat 126 Vision otworzyłby nową epokę? A może zrobiłby to bardziej/lepiej futurystyczny Fiat z poszerzonymi błotnikami i nieco innym tyłem, wymyślony niedawno przez Francesco Salvię (absolwenta kierunku architektonicznego ze specjalizacją we wzornictwie przemysłowym), który też pragnie oddać hołd najlepszemu samochodowi dzieciństwa nieco odważniejszą interpretacją?
A jak Wam się podoba taki z szacunkiem „wskrzeszony” Fiat 126p, ale od Ma-De Studio? Kupilibyście? Jeździlibyście? Czujecie sentyment do Malucha? Tęsknicie za nim?
Źródło: https://www.ma-de-studio.com/portfolio/fiat_126_vision/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję
