O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Kajko i Kokosz" – Pokroić na plasterki i nakarmić Swaroga - Seriale

Na wieść, że polskie studio filmowe EGoFILM (kto zna ich produkcje, ręka do góry) przygotowuje animowaną adaptację kultowego komiksu pt. „Kajko i Kokosz” Janusza Christy, wiele osób (głównie fanów papierowej historii) uśmiechnęło się, choć gdzieś podskórnie miało obawy. Ale, kiedy do tej informacji dodano fakt, że pomocną dłoń wyciągnie także Netflix, wiara, że oto wreszcie przygody słowiańskich wojów ożyją na ekranie, spełniając oczekiwania, wzrosła. I co? I wyszło takie lelum polelum psiamać! Nie. Oczywiście, żartuję. Co więc wykluło się z tego jaja?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15534 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 667
Czas czytania:
1 890 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (15534 pkt)
Dodano:
647 dni temu

Data dodania:
2021-03-02 20:03:09

Na początek muszę zaznaczyć, że owa recenzja pisana jest z perspektywy człowieka, który komiksu nigdy nie czytał. Nie będzie więc tutaj moi mili ludkowie żadnych porównań jeden do jednego z pierwowzorem – zarówno pod względem zachowania ducha oryginału, jak i podobieństw do postaci czy samej fabularnej opowieści. Będzie jeno tekst na temat tego, com ja widział na moim telewizorze w ostatnim dniu stycznia 2021 roku. Jednak, jeżeli dorastaliście w Mirmiłowie, to zapraszam do dyskusji w komentarzach. Tam podzielcie się swoimi odczuciami w kwestii wierności z materiałem źródłowym i jego ewentualnego wykastrowania.

 

Kadr z serialu "Kajko i Kokosz" (źródło: youtube.com/screenshot)

 

A zatem zaczęło się od odcinka pt. „Tajna broń Hegemona”. Zasiadłem w izbie z moim ojcem, który w młodości zaczytywał się w komiksach Christy. Paweł odpadł po pięciu minutach, twierdząc, że twórcy poszli na zbytnią łatwiznę. „Może i chcieli być blisko komiksowej kreski, ale wyszło płasko i do płynnego, animowanego >>Asteriksa i Obeliksa<< po prostu nie ma startu”. Tak rzekł i wybrał się do lasu na polowanie, to znaczy do kuchni na obiad. Ja zostałem z „Kajko i Kokoszem” te trzynaście minut. I to jest właśnie główny problem. Nie płasko narysowane we Flashu postaci i dalszy plan bez szczegółów (choć to także jest w pewnym stopniu wadą), a czas jednego epizodu, który sprawia, że słabo wybrzmiewają wartości nadrzędne – przyjaźń i wspólne wspieranie się w imię walki ze złem.

 

Nie wiem, czy to Ewelina Gordziejuk z EGoFILM tak postanowiła, czy ktoś jej podpowiedział, że pięć krótkich odcinków w formie jak z dawnej wieczorynki okaże się strzałem w dziesiątkę, ale chyba nieżyjący od kilku lat Janusz Christa nie byłby zadowolony z takiej decyzji. Sama czołówka z zabawną muzyką Stefana Wesołowskiego, bogatą w dźwięki harfy, tuby, a nawet klawesynu zapada w pamięć i jest zwiastunem równie szalonej historii obfitującej w coś więcej niż gagi (np. w odniesienia do dawnej i obecnej rzeczywistości albo inne mrugnięcia oka). Takiej, która powinna być naszym świetnym towarem eksportowym. Tymczasem całość pokrojono na plasterki i podano Swarogowi na śniadanie, aby się nie zadławił. Łyknął więc epizod jeden, dwa, trzy, cztery i pięć bardzo szybko, ale czy ze smakiem? Czy głód zaspokoił? Hmm…

 

Kadr z serialu "Kajko i Kokosz" (źródło: youtube.com/screenshot)

 

Animowany „Kajko i Kokosz” jest reklamowany bardziej jako bajka dla dzieci od lat siedmiu. I tak też wygląda. Mam wrażenie, że za bardzo skupiono się na tym, aby z jednej strony przypodobać się komiksowym konserwatystom, a z drugiej przyciągnąć przed ekran nowe, bardzo młodziutkie pokolenie. Ten serial stoi w rozkroku, nie wiedząc, kogo bardziej zadowolić. Ale mi się ogólnie… podobał. Dlaczego? Bo mimo średniej jakości pierwszego epizodu (tak, musiałem nacisnąć na pilocie przycisk volume, by usłyszeć połowę dialogów) i wielu minusów, czuje tutaj słowiański klimat (magię mniej) oraz bijące serce i pasję twórców – szczególnie reżyserów (jednym z nich jest Tomasz Leśniak, który zasłynął pewnym jeżem o imieniu Jerzy).

 

Zgodzę się z opiniami, że zabrakło zarysowanej genezy, a więc przedstawienia zastałego świata i jego mieszkańców. Widz jest wrzucany od razu w wir barwnych wydarzeń. Ważne, aby dzieciaki cieszyły się, że nagle ktoś zostanie uderzony Bacikiem, a drzewa przewrócą się jak domek z kart. Byle żeby nie musieli długo myśleć i przetwarzać informacje. Duch czasów... No i ten las w okolicach Mirmiłowa jest taki beż życia. Gdzie leśne zwierzęta? Gdzie bujna przyroda (nie chodzi o wspomniane wyżej drzewa)? Nie marudzę już.

 

Kadr z serialu "Kajko i Kokosz" (źródło: youtube.com/screenshot)

 

Wszak ponad godzina spędzona z Kajko, Kokoszem, smokiem Milusiem i ich wrogiem – podstępnym Hegemonem (dowódcą Zbójcerzy), który bezskutecznie próbuje zdobyć słowiańską osadę, i tak nie była stracona. Kilka scen, mimo swojej dwuwymiarowości, zrealizowano dość kreatywnie, a sam dubbing, choć nie tej klasy co w innych animacjach, daje ogólnie radę. Jarosław Boberek to mistrz do dawien dawna, nie dziwi więc, że także i tutaj spisuje się na medal. Mówiący jego głosem kasztelan Mirmił (nie zwracałem uwagi na takie elementy jak zgodność z ruchem warg) jest „gwiazdą” serialu. Znerwicowany, ciągle zestresowany wierzy w siłę i odwagę swoich najlepszych wojów. Nikt więc orchidei na jego mogile nie posadzi. Grzegorza Pawlaka (pamiętny Skipper, szef Pingwinów) też łatwo rozpoznacie i przyznacie mi rację, że kiedy się odzywa, wzbudza grozę zmieszaną z humorem – niemal jak Księciunio z „Gumisiów”. A gdy pojawia się muskularny Łamignat (Jan Aleksandrowicz-Krasko, niegdyś filmowy Aquaman) i jego żona Jaga (czy tylko ja nie wiedziałem, że to Agata Kulesza?), nie da się ocenić dubbingu w tej animacji inaczej niż pozytywnie. Trochę gorzej z parą tytułowych bohaterów. Michał Piela i Artur Pontek, czyli panowie policjanci z „Ojca Mateusza” nie są chyba wymarzonymi przez fanów Kokoszem i Kajkiem. O ile ten pierwszy radzi sobie nieźle, odzywając się nieco rubasznie z odpowiednim zaśpiewem i pradawnym akcentem wczesnego średniowiecza, tak już Pontek wydaje się nijaki.

 

Koniec końców, nie ma co narzekać. Nie jest bardzo dobrze. Nie jest bardzo źle. Jest nieźle. Dochodzą mnie głosy, że ta wersja jest lepsza od krótkometrażówki 3D z 2006 roku. Czyżby więc to nie zastosowana technologia decydowała o jakości adaptacji? Muszę to sprawdzić.

 

Ocena: 6/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Kajko i Kokosz" – Pokroić na plasterki i nakarmić Swaroga

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 144

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 181

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 190

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Teraz czytane artykuły

 -

"Kajko i Kokosz" – Pokroić na plasterki i nakarmić Swaroga - Seriale

Na wieść, że polskie studio filmowe EGoFILM (kto zna ich produkcje, ręka do góry) przygotowuje animowaną adaptację kultowego komiksu pt. „Kajko i Kokosz” Janusza Christy, wiele osób (głównie fanów papierowej historii) uśmiechnęło się, choć gdzieś podskórnie miało obawy. Ale, kiedy do tej informacji dodano fakt, że pomocną dłoń wyciągnie także Netflix, wiara, że oto wreszcie przygody słowiańskich wojów ożyją na ekranie, spełniając oczekiwania, wzrosła. I co? I wyszło takie lelum polelum psiamać! Nie. Oczywiście, żartuję. Co więc wykluło się z tego jaja?

 -

Odwiedzin: 13440

Autor: adminWolny czas, przygoda

Komentarze: 1

Wywiad z Dariuszem Pachutem – ekstremalny góral kontra wodospad! - Wolny czas, przygoda

Pochodzi z wioski o nazwie Zabrzeż, położonej koło Łącka. Jako urodzony Sądeczanin, wygląda niczym Janosik lub Góra z „Gry o Tron”. Ale nie jest żadnym szlachetnym rozbójnikiem, ani czarnym charakterem z serialu fantasy. Jest Dawidem, który mierzył się z Goliatem. Nazywa się Dariusz Pachut. A jego przeciwnikiem był najwyższy wodospad świata – Salto Angel. Mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z tym odważnym i energicznym miłośnikiem sportów ekstremalnych. Opowiedział m.in. o swojej pasji i projekcie SLIDE Challenge!

 -

Odwiedzin: 3700

Autor: adminLudzie Youtuba

Komentarze: 1

Mateusz Adamczyk o swojej miłości do języka polskiego! - Ludzie Youtuba

Wydaje się, że tysiące wyświetleń na YouTubie mają tylko śmieszne filmiki, vlogi o grach czy barwne teledyski. Tymczasem kanał o nazwie: „Mateusz Adamczyk”, stworzony i prowadzony przez – jak się domyśliliście – Mateusza Adamczyka, subskrybuje już ponad 40 tysięcy internautów. Zastanawiacie się zapewne, co zawierają poszczególne materiały, że ogląda je wiele osób? Otóż niemal wszystko, co związane jest z… ojczystym językiem, jego różnymi odcieniami i ciekawostkami.

 -

"Prometeusz" wylądował - Recenzje filmów

Zachęcamy do zapoznania się z recenzją długo oczekiwanego obrazu science-fiction Ridleya Scotta, twórcy "Łowcy androidów", "Obcego" i "Gladiatora".

 -

Odwiedzin: 2529

Autor: pjKultura

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty 2019 – z takim programem będzie ucztą dla koneserów kina artystycznego! - Kultura

25 lipca we Wrocławiu rozpocznie się 19. edycja Międzynarodowego Festiwalu Nowe Horyzonty, na którym prezentowane są filmy bezkompromisowe, niekonwencjonalne, na swój sposób oryginalne, mówiące o ważnych sprawach. Obrazy dla widza wymagającego, pragnącego nowych doświadczeń, nowych przeżyć. Poznaliśmy jego program. Trzeba przyznać, że jest naprawdę ciekawy i różnorodny!

Nowości

 -

Odwiedzin: 144

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 61

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

 -

Anna Malek: Uwierzyła w szaloną miłość i "Zwariowała"! - Zespoły i Artyści

1 grudnia ukazał się nowy singiel Anny Malek, która dotarła m.in. do finału programu Voice Of Poland 11, a także z zespołem Soul City do półfinału X Factor. Porywa on refrenem, do którego pasują ciekawe zwrotki. Jest także teledysk, a sam utwór świetnie rokuje radiowo. Polecamy! Można „Zwariować” razem z Anną i uwierzyć, że szalona miłość jest możliwa.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 505

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

Odwiedzin: 8334

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

 -

Odwiedzin: 3181

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

 -

Odwiedzin: 144

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.588

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję