O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Dark Souls" – Trudna miłość - Recenzje gier

Trylogia „Dark Souls” ma już od dawna grono zagorzałych fanów i spłodzono na jej temat niejeden artykuł. Mimo to, postanowiłem pochylić się nad pierwszą częścią serii, do której mam największy sentyment. Liczę na to, że u darksoulsowych wiarusów wywołam falę słodko-gorzkich wspomnień. Tych zaś, którzy jeszcze nie mieli styczności z cudownym dzieckiem From Software mam nadzieję zachęcić do zanurzenia się w świat wykreowany przez Hidetaki Miyazakiego.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
Rumelus (42 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
491
Czas czytania:
555 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
Rumelus (42 pkt)
Dodano:
271 dni temu

Data dodania:
2023-08-21 13:26:23

Do tej pory żadna inna gra nie zdołała wywołać u mnie dzikiej euforii, tylko po to, by chwilę później wpędzić w panikę i dławiący strach. Dodam, że zdarzało się to przy niemal każdej okazji, gdy odwiedzałem jej świat. Mowa tu o pierwszej części serii „Dark Souls”, a konkretniej, jej porcie na pecety z 2011 roku. Wciąż mam w świadomości wspomnienie pamiętnych chwil, kiedy po widowiskowym intro stawiałem pierwsze kroki we wrogim wszystkiemu, co żywe uniwersum Dark Souls. Na jakość wersji pecetowej spuśćmy kurtynę milczenia. Nie ma co rozpamiętywać szalonych pląsów kamery i marnej płynności. O mojej nieskończonej czci dla tego tytułu świadczy fakt, że mimo wszelkich technicznych bolączek wsiąkłem w dzieło FromSoftware na całe wakacje. Chciałbym więc naświetlić przyczyny, które zdecydowały o tym, że nadal, myśląc o „Dark Souls”, czuję szybsze bicie serca.

 

Już sam początek historii napsuł mi sporo krwi. Nasz heros, nie dość, iż przeraźliwie słaby, ma jeszcze do dyspozycji wyłącznie broń nędznego sortu. Nawet przeciwnicy z najniższej partii soulsowego łańcucha pokarmowego są zdolni spuścić nam bolesne manto. Dalej jest tylko trudniej. Mimo, że z czasem dostajemy coraz lepsze uzbrojenie, gra bez ustanku rzuca nam kłody pod nogi. „Dark Souls” szybko nauczyło mnie respektu wobec każdego typu oponenta. Również starcie pozornie banalne może skończyć się dla naszego bohatera fatalnie.

 

Screen z gry "Dark Souls Remastered" (źródło: rozgrywka własna)

 

Produkcja FromSoftware wymusza na nas nieustanną czujność, staranne planowanie swoich ruchów oraz niekończące się, mozolne budowanie potęgi swojego herosa. To ostatnie brzmi cokolwiek sztampowo, jednak to bardziej skomplikowane niż się wydaje. Owszem, powolne udoskonalanie współczynników swojej postaci jest tu obecne, jednak twórcy zadbali o to, abyśmy nie umarli z nudów. Unikatowy model przedstawiania nam historii oraz lore, a także przemyślana architektura lokacji rzutują na to, że każda wyprawa to przygoda. Przygoda często pełna bólu, potu i łez, ale też absolutnie niezapomnianych chwil. Nigdy nie możemy być pewni, co spotka nas tym razem. Być może będzie to odkrycie nowego zakątka miejsca, które wydawało nam się poznane w każdym calu. A może niespodziewane znalezienie połączenia między lokacjami, co znacznie ułatwi nasze wojaże. Nierzadko bywało i tak, że przy dziesiątym maratonie po jakimś zamczysku lub podziemiach trafiałem na przedmiot, z którego opisu dowiadywałem się czegoś nowego o otaczającym mnie świecie. 

 

Screen z gry "Dark Souls Remastered" (źródło: rozgrywka własna)

 

Co do starć, to choć w wielu przypadkach są one diabelnie trudne, potrafią równocześnie dawać mnóstwo satysfakcji. Walki niejednokrotnie wymagają od nas kombinowania, układania taktyki lub po prostu znalezienia słabego punktu adwersarza. W dodatku potyczki mogą wyglądać różnie w zależności od rodzaju broni, jaką okładamy wrogów i stylu, w którym posyłamy ich na tamten świat. Tutaj faktycznie musimy uwzględnić zalety i wady machania ciężkim toporem lub posiłkowania się magią.  

 

Wracając jednak do kwestii samych przeciwników, nieodmiennie zachwyca mnie różnorodność maszkar, z jakimi gracz musi się zmierzyć. Chodzi mi tu przede wszystkim o bossów. Chapeau bas dla twórców za niesamowity, oryginalny wygląd każdego monstrum najwyższego kalibru. Wszystkie zostały zaprojektowane z finezją i niewątpliwą fantazją. Bossowie prezentują się wprost obłędnie. Często obłędnie odrażająco. Prawie zawsze zaś, na swój unikalny sposób, budzą pewną grozę.

 

Także w sferze narracji „Dark Souls” nie prowadzi gracza za rączkę. Lepiej zapomnieć o łopatologicznym referowaniu każdego elementu fabuły i świata, w którym osadzono opowieść. Przyznam, że przechodząc grę po raz pierwszy, czułem się kompletnie zagubiony. Skąpe dawkowanie wskazówek odnośnie historii początkowo wydawało mi się zbędnym utrudnieniem. Dopiero po jakimś czasie dostrzegłem geniusz rozwiązania, na jakie zdecydowali się twórcy.  

 

Poszczególne fragmenty fabuły odnajdujemy bowiem dzięki dialogom z napotkanymi postaciami, opisom przedmiotów oraz starannej obserwacji otoczenia. Tylko od nas zależy, w jakim stopniu zrozumiemy uniwersum „Dark Souls” i jak dobrze poznamy jego fascynujące dzieje. Fakt złożenia na barki gracza zadania samodzielnego odtworzenia opowieści to kolejny czynnik decydujący o tym, że dzieło FromSoftware jest dla mnie tak magnetyzujące. Przygoda staje się w pełni indywidualnym doświadczeniem na każdym poziomie rozgrywki.  

 

Dzięki temu, że to nasze decyzje wpływają na to, jak duży wycinek otaczającej nas rzeczywistości poznamy i zgłębimy, czerpiemy o wiele więcej satysfakcji z kroków podejmowanych jako protagonista. Oczywiście, można przebrnąć przez „Dark Souls”, całkowicie ignorując fabułę oraz całe złożone lore. Traktując ten tytuł jako kolejny erpeg akcji w klimacie mrocznego fantasy idziemy jednak po linii najmniejszego oporu. Sprowadzenie gry wyłącznie do mordobicia z zalewem fajnie zaprojektowanych przeciwników wydaje mi się więc niewybaczalną zbrodnią. Dopiero zwracając baczną uwagę na arkana zwiedzanego świata, a także gromadząc informacje o historii jego narodzin i upadku mamy szansę w pełni rozsmakować się w dziele FromSoftware.

 

Screen z gry "Dark Souls Remastered" (źródło: rozgrywka własna)

 

To jak zaprojektowany jest świat pierwszego „Dark Souls”, po prostu musi stać się kolejnym punktem moich peanów. Twórcy przemyśleli dosłownie każdy detal. Wszystkie lokacje tworzą razem integralną całość w błyskotliwy i zarazem zaskakujący sposób. Firelink Shrine, gdzie trafiamy po chwilowej włóczędze po pierwszej lokacji, jest swoistym łącznikiem dla pozostałych miejsc w grze. Od świątyni prowadzi kilka odnóg, którymi możemy dostać się do kluczowych dla fabuły obszarów. Z czasem, odkrywając coraz dalsze zakątki świata gry, zaczynamy wysławiać twórców za ułatwienie, dzięki któremu możemy błyskawicznie przemieszczać się między poszczególnymi miejscami.  

 

Co więcej, w „Dark Souls” faktycznie możemy dotrzeć do widniejących w oddali punktów. To właśnie zasługa świetnie zaplanowanego systemu połączeń między wszystkimi lokacjami. Dzięki temu świat, w jakim toczy cała opowieść, staje się bardziej wiarygodny, a rozgrywka zyskuje na immerysjności. Pomimo upływu lat nadal jestem pełen podziwu dla architektury soulsowego świata. To kolejny składnik w wybornym growym koktajlu zaserwowanym nam przez FromSoftware. Razem z pozostałymi decyduje on o tym, że jeszcze wiele razy dam nura w fascynującą rzeczywistość wykreowaną przez Hidetaki Miyazakiego i spółkę. 

 

Ocena: 9/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

PS Screeny pochodzą z mojej rozgrywki, z odświeżonej wersji gry "Dark Souls" z 2011 roku. Remastered z 2018 oferuje poprawioną oprawę graficzną, która w wersji na konsole Xbox One X i PlayStation 4 Pro oraz PC-ty pozwala na zabawę nawet w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Dark Souls" – Trudna miłość

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora Rumelus

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 5208

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

Teraz czytane artykuły

"Dark Souls" – Trudna miłość - Recenzje gier

Trylogia „Dark Souls” ma już od dawna grono zagorzałych fanów i spłodzono na jej temat niejeden artykuł. Mimo to, postanowiłem pochylić się nad pierwszą częścią serii, do której mam największy sentyment. Liczę na to, że u darksoulsowych wiarusów wywołam falę słodko-gorzkich wspomnień. Tych zaś, którzy jeszcze nie mieli styczności z cudownym dzieckiem From Software mam nadzieję zachęcić do zanurzenia się w świat wykreowany przez Hidetaki Miyazakiego.

 -

Odwiedzin: 565

Autor: pjKultura

Komentarze: 2

Prawie "Wszystko wszędzie naraz", czyli 7 Oscarów dla zwariowanego filmu! - Kultura

Nikt nikogo nie bił po twarzy. Nikt nie zaliczył poważnej wpadki. Było spokojnie. Wzruszająco (przemowa Ke Huy Quana). A Lady Gaga wystąpiła w dżinsach i bez makijażu. 95. Gala Oscarów przechodzi zatem do historii. O dziwo, tym razem nie triumfował film artystyczny, z psychologicznymi niuansami i melodramatycznym scenami. Owszem, owych elementów też można się tam doszukać, ale „Wszystko wszędzie naraz” to przede wszystkim szalona niezależna komedia science fiction, w której matczyną siłę nie jest w stanie powstrzymać żadne multiwersum! Obraz ten na 11 nominacji zgarnął aż 7 statuetek. To spory sukces i otwarta droga dla kolejnych twórców z bogatą wyobraźnią. Niestety nasz osiołek „IO” wrócił do domu bez Oscara, uznając wyższość wojennego „Na zachodzie bez zmian”. A czy Wy jesteście zadowoleni z tegorocznych wyborów Akademii? Czy Brendan Fraser faktycznie był najlepszy?

"Losie złośliwy", co rzuciłeś płodnymi ziarnami szczęścia gdzieś niedbale... - Autorzy/pisarze

Los bywa przekorny. Marny wręcz. Może dlatego jest idealnym "bohaterem" wiersza. Na przykład tego, który pochodzi z drugiego tomiku "Moje połatane", i który swą premierę miał początkiem tego roku. Czy jednak jest jeszcze ukryte szczęście pod stertą kamieni? Czy da się coś ułożyć z ocalałych sylab? Czy z tego żyta będzie chleb?

"Noc na uniwersytecie" – creepypasta Radka Gryczki! - Autorzy/pisarze

Wydaje się, że co jak co, ale Uniwersytet Warszawski to miejsce, w którym na pewno studentom nie grozi żadne niebezpieczeństwo. A jednak… Janek, przyszły magister historii na własnej skórze przekona się, czym są „pełne portki” ze strachu i nogi jak z waty. Przed Wami creepypasta, horror z elementami humorystycznymi autorstwa utalentowanego Radosława Gryczki, chłopaka, który zna niemal każdy zakamarek owej uczelni. W grudniu 2022 jego „Noc nie uniwersytecie” przestraszyła tysiące osób dzięki publikacji na kanale MysteryTv w formie opowiadania audio czytanego głębokim głosem lektora. Ale nareszcie trafia też do Internetu w wersji tekstowej – i to właśnie gościnnie do kategorii Autorzy/pisarze na portalu Altao.pl, za co bardzo Radkowi dziękujemy. To fikcyjna historia, ale jakże realistycznie i sprawnie napisana. Intryguje, pobudza wyobraźnię i przypomina, aby uważać na… (tutaj sami odkryjecie, co mamy na myśli). Nie było recenzji królującego na ekranach kin kolejnego „Krzyku”, w zamian spędzicie przerażającą „Noc na uniwersytecie”!

 -

Odwiedzin: 1871

Autor: adminKosmos

Kometa NEOWISE widoczna ze stacji ISS. Piękny widok! - Kosmos

Kometa to niezwykłe ciało niebieskie poruszające się w układzie planetarnym, które na krótko pojawia się w pobliżu gwiazdy centralnej. Tworzy wokół siebie gazową otoczkę, za co odpowiada ciepło gwiazdy, a w przestrzeń kosmiczną wyrzuca materię, stąd pojawiają się dwa warkocze (gazowy i pyłowy). Ale rzadko można kometę zobaczyć gołym okiem. Co innego z tą o nazwie C/2020 F3. To „wielka kometa”, najjaśniejsza od lat (a nic tego nie zapowiadało), która została odkryta w marcu 2020 roku za pomocą teleskopu NEOWISE. Od 9 do 11 lipca mogli ją podziwiać na północno-wschodnim niebie (w pobliżu gwiazdozbioru Woźnicy) także polscy miłośnicy astronomii – wystarczyła do tego zwykła lornetka i miejski balkon. Niektórzy uwiecznili C/2020 F3 swoimi lustrzankami, publikując niesamowite zdjęcia m.in. na swoim profilu facebookowym. Co ciekawe, również pracownicy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS pochwalili się swoim nagraniem w jakości 4K. Zobaczcie sami ten przelot komety tuż nad nad horyzontem Ziemi, jaki uchwyciły kamery. Choć nie jest widoczna z bliska, to z dodaną, klimatyczną, muzyką w tle, robi wrażenie (źródło: YouTube/Seán Doran).

Nowości

"Po drugiej stronie…" - Autorzy/pisarze

„Wolał patrzeć na drugą stronę Wisły, gdzie za wapiennym wzgórzem raz na raz pokazywało się coś wysokiego i czarnego”. – Bolesław Prus, "Antek".

Fanfilm na pustyni, czyli klimatyczny "Mad Max: Hope and Glory"! - Artykuły o filmach

Z filmami nakręconymi przez fanów za grosze bywa różnie. Mowa oczywiście o samej jakości – zdjęciach, grze aktorskiej czy scenariuszu. Jedno jest za to pewne, wszystkie łączy wielkie bijące serce pasjonatów – miłość do danego uniwersum albo bohatera. Było to już widać w polskiej produkcji o Wiedźminie, czyli „Pół wieku poezji później”. Podobnie jest przy „Hope and Glory” od Brightstone Pictures. Tutaj też zadziałał mniej lub bardziej każdy element. W oczekiwaniu na kolejne części sagi George’a Millera, w tym „Furiosę”, warto obejrzeć ten dostępny na YouTube fanfilm. Twórcom udało się bowiem zachować klimat postapo z kinowych widowisk o Mad Maxie i zgrabnie połączyć znane tropy. Inspirowali się przecież nie tylko wysokooktanowym „Fury Road”, ale także „Wojownikiem szos” i grą z 2015 roku od Avalanche Studios.

"Kobieta (nie)wyzwolona" - Prywatne - Mój Blog

„Strażniczka domowego ogniska, kapłanka, kura domowa…” któż nie zna tych jakże poetyckich określeń kobiety zajmującej się domem. I choć wydawać by się mogło, że odeszły już do lamusa, to wciąż tkwią w podświadomości zbiorowej milionów Polek i Polaków niczym cierń.

Maryjka mówi "dobranoc", ale to dopiero początek! - Zespoły i Artyści

„Maryjka”, czyli Marika Bocewicz, zaprezentowała swój pierwszy, solowy projekt kobiecy. Działa on na zasadzie kontrastu. Łączy go delikatność z psychodelią, miłość z lękiem. To ogólnie jeden wielki „bezwstyd”. A zatem dziękujemy, i „dobranoc”!

"Reniferek" – „Zawse bendziemy razem” - Seriale

„On kłamie, oni też kłamią. Przedstawili to jako prawdziwą historię, podobnie jak on, ale tak nie jest. To rażąca nieprawda” – powiedziała stalkerka, będąca pierwowzorem postaci w serialu pt. „Reniferek”. Nie dziwią te słowa, wszak Netflix zgadza się na ubarwianie każdego scenariusza, by zwiększyć oglądalność. Ale czy to złe w tym przypadku? Niekoniecznie, bo Richardowi Gaddowi udało się w siedmiu krótkich odcinkach opowiedzieć o swoim życiu w sposób tak dramatyczny, dojrzały i kreatywny, że tę hiperbolę można mu wybaczyć.

 -

Odwiedzin: 179

Autor: pjFestiwale muzyczne

Komentarze: 2

O zwycięstwie Szwajcarii na Eurowizji 2024. Czy zachwyt jest uzasadniony? - Festiwale muzyczne

„Pozwól mi posmakować nizin i wyżyn. Pozwól mi poczuć ten palący strach. Ta historia jest moją prawdą”. Śpiewa Nemo – reprezentant Szwajcarii. No i pięknie – bo tekst osobisty, historia bliska dla wielu osób niebinarnych mierzących się z życiem codziennym, słowa motywujące do działania, dające dużo pozytywnej energii. Ale czy na pewno „The Code” to najlepsza piosenka?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 2077

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Dead Space Remake" – Dynamika Rozświetlającej Mrok Gwiazdy - Recenzje gier

Wydana jesienią 2008 roku gra „Dead Space” zrobiła dla horroru science-fiction w gamingu dokładnie tyle samo co „Ósmy Pasażer Nostromo” dla tegoż gatunku w kinematografii. Tak właściwie, to po latach przemyśleń, obserwacji i znajdywania punktów odniesienia, mogę z czystym sercem zestawiać ten tytuł z każdym wiekopomnym dziełem fantastyki naukowej, bez względu na przypisane mu medium.

 -

Odwiedzin: 348

Autor: PawuloniastyRecenzje gier

Komentarze: 1

"RoboCop: Rogue City" – "Żywy lub martwy, idziesz ze mną..." - Recenzje gier

„Żywy lub martwy - idziesz ze mną...” – zwykł mawiać stalowy glina potencjalnym aresztowanym. Czy jednak gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji ów one-liner wypowiedzieć głosem słynnego, filmowego cyborga, powinni skusić się na wirtualną wycieczkę po Detroit, jaką zaserwowali rodzimi twórcy na początku listopada 2023 roku? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w poniższej recenzji polskiej (!), wydanej m.in. na PC, gry „RoboCop: Rogue City”.

 -

Odwiedzin: 4833

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

Odwiedzin: 1170

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Stasis: Bone Totem" – Skok na głęboką wodę - Recenzje gier

"Stasis" był pierwszym tytułem, który opisywałem na łamach Altao, a zetknięcie się z nim pozwoliło mi zapoznać się z rzemiosłem jego twórców, którzy akurat na ten czas stawiali swoje pierwsze (nieco chwiejne) kroki na game developerskim poletku. Pomijając powyższy sentymentalizm, to na przykładzie "Stasis'a" mógłbym praktycznie z marszu wyliczyć wartości wyróżniające studio "The Brotherhood" w branży.

 -

Odwiedzin: 5208

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.706

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję