Nawłoć na styku dwóch światów
Zestawiając ze sobą miasto i przyrodę czy planowanie i improwizację, Nawłoć przygląda się relacji człowieka z naturą oraz granicom, które wyznaczają codzienne przyzwyczajenia. Tytułowy „skraj” staje się miejscem spotkania dwóch światów, łączącym cechy obu, jak łąka oglądana z okna bloku. To także przestrzeń, w której pojawia się pytanie o możliwość wyjścia poza to, co znane. Jak wyjaśnia zespół:
Płyta „Na skraju miasta” opiera się na dwóch strefach znaczeniowych. W pierwszej można zaobserwować zderzenie miasta i przyrody, siły człowieka, uporządkowania, syntetyczności i przewidywalności ze światem organicznym, nieregularnym i nieprzewidywalnym. Ten temat to właściwie istota samego zespołu Nawłoć, zetknięcia syntetycznego z organicznym, porządku z chaosem, zaplanowania z improwizacją, czego ilustracją ma być właśnie kwiat nawłoci.
Ten obraz płynnie przechodzi w refleksję nad miejską przestrzenią jako metaforą powtarzalności i ograniczeń. Pętla staje się symbolem sytuacji, w których mimo podejmowanych prób wciąż wracamy do tych samych punktów. Jak tłumaczą muzycy:
Drugą strefa znaczeniowa płyty dotyczy skraju miasta jako jego granicy, w której pozostajemy, lub którą usiłujemy przekroczyć. Istotną dla jej odczytania staje się obraz pętli – tramwajowej, autobusowej, ale także pętli, w której czujemy powtarzalność pewnego ruchu, wrażenie kręcenia się w kółko, niemożności wyjścia poza jej obręb, unieruchomienia i ograniczenia.
Niekiedy miasto staje się metaforą dla znanej nam przestrzeni, wewnątrz której obserwujemy pewną powtarzalność, znane nam ulice, kamienice, ale i rozwiązania, możliwe ścieżki życiowe i twórcze. Przekroczenie tej miejskiej granicy staje się wyjściem ze strefy komfortu i panującej konwencji, osiągnięciem artystycznej wolności, swobody wypowiedzi, przejawem prawdziwej oryginalności. Niejednokrotnie barierę tą udaje się jedynie nagiąć, ostatecznie jej nie pokonując. Niekiedy powrót do pętli jest wręcz nieunikniony.
Muzyka, która zostawia przestrzeń do odkrywania
To materiał, do którego można wracać z różnych powodów. Raz na pierwszy plan wysunie się konkretna kompozycja, innym razem pojedynczy obraz, nastrój czy skojarzenie, które zmieni sposób odbioru całości. Nawłoć nie zamyka swojej muzyki w jednej interpretacji, dzięki czemu osobiste doświadczenia słuchacza mogą stać się równie ważne jak punkty wyjścia przyjęte przez zespół.
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
„Mija czas”, „Cumulonimbus”, „Wracam” czy aż ponad 10-minutowy „Kwiat pustyni” funkcjonują w ramach wspólnej koncepcji, ale każdy z tych utworów otwiera nieco inną perspektywę. „Na skraju miasta” przypomina, że czasem najciekawsze rzeczy dzieją się właśnie na granicy dwóch porządków, tam, gdzie nic nie jest do końca oczywiste.
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Wszak Nawłoć to krakowski kwintet od zadań specjalnych, tutaj też tworzący utwory będące autorską odmianą indie jazzu. W składzie zespołu są: Kaja Szwarnóg (wokal, syntezatory), Kiryl Matsenka (saksofon), Maja Kuzińska (flet poprzeczny), Marcin Gontarz (gitara basowa) oraz Mikołaj Rodzaj (perkusja). Ich muzyka balansuje między elektroniką a akustycznym, jazzowym brzmieniem, precyzyjnie zaplanowanymi kompozycjami i przestrzenią na improwizację. Kontrast ten stał się jednym z fundamentów artystycznej tożsamości grupy, rozwijającej się – podobnie jak nawłoć, od której zaczerpnęła nazwę – w sposób organiczny, wymykający się prostym schematom.
Autorką wszystkich tekstów i kompozycji jest liderka zespołu, wspomniana Kaja Szwarnóg. W twórczości inspiruje się zjawiskiem synestezji, przekładając obrazy, kolory i miejskie pejzaże na język dźwięków. Co widać i słychać. Wy też posłuchajcie i zobaczcie, a najlepiej poczujcie.
Cały album dostępny online na: open.spotify.com/album/2TySncidct6D6twoiDlpUe
oraz na kanale zespołu: www.youtube.com/channel/UChkDIq-UjG25WdK88pwPj8w
www.instagram.com/nawloc.band/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję


